Nowoczesne społeczeństwo nie powinno wybierać pomiędzy samowystarczalnością a współzależnością. Powinno łączyć lokalną zdolność przetrwania z globalną zdolnością współpracy.
1. Problem starego modelu
Współczesny świat został zbudowany na rozległych systemach zależności.
Energia, żywność, paliwo, leki, komponenty przemysłowe, technologie i produkty codziennego użytku bardzo często pochodzą z miejsc oddalonych o setki lub tysiące kilometrów. Korzystamy z globalnych łańcuchów dostaw, wielkich sieci energetycznych, scentralizowanych systemów finansowych i infrastruktury, której działania na co dzień prawie nie zauważamy.
Dopóki wszystko działa, ten model wydaje się wygodny i efektywny.
Problem zaczyna się wtedy, gdy pojawia się awaria, wojna, katastrofa naturalna, cyberatak, kryzys energetyczny albo zakłócenie transportu. Wtedy okazuje się, że codzienne bezpieczeństwo człowieka zależy od struktur, na które nie ma realnego wpływu.
Człowiek może pracować, być odpowiedzialny, zaradny i rozsądny, a mimo to nagle stracić dostęp do energii, żywności, paliwa, pieniędzy lub podstawowych usług, ponieważ zawiódł fragment większego systemu.
To właśnie jest słabość nadmiernej zależności.
Nie polega ona na tym, że korzystamy z globalnej współpracy. Polega na tym, że często nie mamy alternatywy, gdy globalny system przestaje działać.
Społeczność całkowicie zależna od jednego źródła energii, jednego kierunku dostaw, jednego systemu płatności czy jednego centrum decyzyjnego jest wygodna w czasie stabilności, ale bardzo podatna na kryzys.
2. Dlaczego kiedyś miał sens
Model zależności nie powstał przypadkowo.
Przez ostatnie dekady świat dążył przede wszystkim do efektywności. Produkcja była przenoszona tam, gdzie była tańsza. Magazyny ograniczano, aby zmniejszać koszty. Dostawy organizowano tak, aby towary docierały dokładnie wtedy, gdy są potrzebne. Energia była przesyłana z dużych źródeł do milionów odbiorców. Handel międzynarodowy pozwalał specjalizować się regionom, państwom i przedsiębiorstwom.
Ten model przyniósł wiele korzyści.
Dał dostęp do tańszych produktów, przyspieszył rozwój technologii, umożliwił masową produkcję i połączył ludzi w globalną sieć wymiany. Dzięki globalnym łańcuchom dostaw wiele dóbr stało się powszechnie dostępnych, a współpraca gospodarcza między państwami pozwoliła rozwijać przemysł, handel i infrastrukturę.
W stabilnym świecie taki system wydaje się racjonalny.
Jeżeli nic się nie psuje, najbardziej opłaca się korzystać z najtańszego źródła, najkrótszego czasu dostawy i największej skali produkcji.
Problem polega na tym, że życie społeczne nie odbywa się wyłącznie w warunkach stabilności.
Świat nie jest linią produkcyjną działającą w idealnych warunkach. Jest złożonym systemem, w którym występują zakłócenia, wojny, pandemie, susze, powodzie, przerwy w dostawach energii, kryzysy polityczne i awarie infrastruktury.
To, co w czasie stabilności wygląda jak optymalizacja, w czasie kryzysu może okazać się kruchością.
3. Dlaczego dziś przestaje wystarczać
Dziś coraz wyraźniej widzimy, że efektywność nie jest tym samym co odporność.
System może być tani, szybki i zoptymalizowany, a jednocześnie bardzo podatny na zakłócenia. Jeżeli nie posiada zapasów, lokalnych alternatyw ani zdolności samodzielnego działania, wtedy nawet niewielka awaria może wywołać skutki znacznie większe niż samo źródło problemu.
W świecie rosnącej niepewności sama efektywność przestaje wystarczać.
Katastrofy naturalne mogą niszczyć infrastrukturę. Wojny mogą przerywać dostawy energii i surowców. Cyberataki mogą blokować systemy finansowe lub usługi publiczne. Kryzysy transportowe mogą zatrzymywać przepływ towarów. Awarie sieci mogą odcinać całe regiony od energii.
W takich sytuacjach najważniejsze pytanie nie brzmi: czy system był tani w utrzymaniu?
Najważniejsze pytanie brzmi: czy społeczność potrafi funkcjonować, gdy część systemu przestaje działać?
Tu właśnie pojawia się autonomia.
Autonomia nie oznacza izolacji. Nie oznacza odcinania się od świata ani rezygnacji z globalnej współpracy.
Autonomia oznacza zdolność do działania wtedy, gdy większy system napotyka trudności.
Społeczność autonomiczna nadal może korzystać z globalnej wymiany, technologii, wiedzy i handlu. Różnica polega na tym, że nie jest całkowicie bezradna, gdy zewnętrzne źródła zawodzą.
4. Przykład ze świata
Dobrym przykładem kruchości globalnych zależności była blokada Kanału Sueskiego w marcu 2021 roku.
23 marca 2021 roku kontenerowiec Ever Given osiadł na mieliźnie, blokując jedną z najważniejszych arterii handlowych świata. Przez sześć dni wstrzymany został ruch statków pomiędzy Europą i Azją, a setki jednostek utknęły po obu stronach kanału.
Na pierwszy rzut oka mogło się wydawać, że jest to wyłącznie problem branży transportowej. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej złożona.
Skutki odczuli nie tylko armatorzy i przewoźnicy. Wzrosły ceny ropy naftowej, ponieważ rynek obawiał się zakłóceń w dostawach surowców energetycznych. Europejski przemysł motoryzacyjny zaczął sygnalizować ryzyko braków części produkowanych w Azji, a niektóre firmy musiały przygotowywać się na opóźnienia w dostawach komponentów niezbędnych do utrzymania produkcji.
Szczególnie dotkliwe konsekwencje pojawiły się w regionach silnie zależnych od importu paliw. Syria została zmuszona do racjonowania paliwa po opóźnieniu dostaw ropy i produktów naftowych, co przełożyło się na codzienne funkcjonowanie mieszkańców.
Ten incydent pokazał, jak bardzo codzienne życie milionów ludzi zależy od struktur oddalonych o tysiące kilometrów i jak niewidoczne zależności stają się odczuwalne dopiero w momencie awarii. Jeden statek, jedna trasa i zaledwie kilka dni zakłócenia wystarczyły, aby wpłynąć na ceny surowców, przemysł, transport, bezpieczeństwo energetyczne i życie zwykłych ludzi w różnych częściach świata.
Blokada Kanału Sueskiego pokazała również, że odporność nie zależy wyłącznie od rozmiaru systemu. Globalna gospodarka dysponuje ogromnymi zasobami, technologią i rozbudowaną infrastrukturą, ale może zostać poważnie zakłócona przez pojedynczy punkt krytyczny. W tym przypadku nie zawiodły jednocześnie wszystkie porty, fabryki ani środki transportu. Wystarczyło zablokowanie jednego strategicznego przejścia, aby opóźnienia zaczęły przenosić się na kolejne elementy łańcucha dostaw.
Blokada Kanału Sueskiego jest jednym z wielu przykładów. Innymi mogą być: zakłucenia żeglugi w Cieśninie Ormuz (2026r.), kryzys energetyczny w Europie po ograniczeniu dostaw rosyjskiego gazu (2022r.), kryzys żywnościowy związany z rosyjską inwazją na Ukrainę (2022r.), globalny niedobór półprzewodników (2020r.–2023r.), pandemia COVID-19 i zakłócenia dostaw środków ochrony oraz produktów medycznych (2020r.), powodzie w Tajlandii i zakłócenia produkcji przemysłowej (2011r.), trzęsienie ziemi i tsunami w Japonii oraz zakłócenia globalnych łańcuchów dostaw (2011r.)...
5. Co mówi nauka lub praktyka
Nauka i praktyka coraz częściej pokazują, że odporność systemów zależy nie tylko od ich wielkości i efektywności, ale również od zdolności do działania lokalnego, różnorodności źródeł oraz możliwości częściowego odłączenia się od większej infrastruktury w sytuacji kryzysowej.
Dobrym przykładem są mikrosieci energetyczne.
U.S. Department of Energy opisuje mikrosieci jako lokalne systemy energetyczne, które mogą działać zarówno w połączeniu z główną siecią, jak i w trybie wyspowym, czyli niezależnie od niej w czasie awarii lub sytuacji nadzwyczajnych. DOE wskazuje również, że takie rozwiązania mogą wzmacniać niezawodność, odporność, bezpieczeństwo i dostępność energetyczną. [źródło]
To bardzo ważne, ponieważ mikrosieć nie musi zastępować całego systemu energetycznego.
Jej sens polega na czymś innym.
Mikrosieć może być lokalną warstwą bezpieczeństwa. W normalnych warunkach może współpracować z większą siecią, ale w sytuacji kryzysowej może czasowo podtrzymać działanie określonej społeczności, dzielnicy, zakładu, szpitala, kampusu lub infrastruktury krytycznej.
To pokazuje, że autonomia nie jest przeciwieństwem współpracy.
Jest jej zabezpieczeniem.
Podobna logika może dotyczyć nie tylko energii. Może dotyczyć żywności, wody, kompetencji, edukacji, produkcji, komunikacji, systemów cyfrowych i lokalnej organizacji społecznej.
Warto też spojrzeć na autonomię szerzej, nie tylko technicznie, ale także społecznie.
OECD w koncepcji Beyond GDP podkreśla, że ocena rozwoju nie powinna ograniczać się wyłącznie do produktu krajowego brutto. Aby zrozumieć, czy polityki publiczne poprawiają życie ludzi, trzeba brać pod uwagę szerszy zestaw wyników ekonomicznych, społecznych i środowiskowych. OECD rozwija wskaźniki dotyczące dobrostanu ludzi, rodzin, społeczeństw, przyszłych pokoleń i planety. [źródło]
To ma bezpośredni związek z autonomią.
Jeżeli rozwój mierzymy tylko wzrostem gospodarczym, możemy uznać za sukces system, który jest tani i wydajny, ale bardzo kruchy. Jeżeli jednak patrzymy na bezpieczeństwo, dobrostan, zdrowie, relacje społeczne i zdolność ludzi do radzenia sobie w kryzysie, wtedy autonomia staje się jednym z warunków prawdziwego rozwoju.
OECD wskazuje również, że PKB jest ważną miarą produkcji gospodarczej, ale nie obejmuje wielu aspektów życia istotnych dla ludzi, takich jak to, kto korzysta ze wzrostu i co jest potrzebne do utrzymania dobrostanu w przyszłości. [źródło]
Autonomia lokalna, rozumiana jako zdolność społeczności do zaspokajania części podstawowych potrzeb, nie jest więc luksusem.
Jest elementem bezpieczeństwa, odporności i dobrostanu.
6. Istota zmiany
Przejście od zależności do autonomii nie oznacza rezygnacji z globalnego świata.
Nie oznacza też powrotu do izolacji ani samowystarczalności rozumianej jako wytwarzanie wszystkiego samodzielnie.
Istotą zmiany jest stworzenie takiego modelu społecznego, w którym większe systemy nadal mogą działać, ale człowiek i lokalna społeczność nie są od nich całkowicie zależni.
Nie chodzi o to, aby każda społeczność produkowała wszystko sama.
Chodzi o to, aby posiadała podstawową zdolność przetrwania, reagowania i organizowania życia wtedy, gdy zewnętrzne systemy zawodzą.
Autonomia oznacza wiele źródeł zamiast jednego źródła.
Oznacza lokalne kompetencje zamiast całkowitej zależności od zewnętrznych ekspertów.
Oznacza możliwość działania zamiast oczekiwania na ratunek.
Oznacza współzależność, która jest wyborem, a nie przymusem.
Najbardziej odporne społeczeństwo nie jest ani całkowicie zależne, ani całkowicie odizolowane.
Najbardziej odporne społeczeństwo potrafi współpracować z innymi, ale jednocześnie zachowuje zdolność samodzielnego działania w sytuacjach kryzysowych.
Nie chodzi więc o zerwanie połączeń.
Chodzi o to, aby połączenia nie były łańcuchami.
Jeżeli wolność oznacza możliwość wyboru, to czy naprawdę jesteśmy wolni, gdy nasza energia, żywność, pieniądze, bezpieczeństwo i podstawowe potrzeby zależą od systemów, nad którymi nie mamy żadnej kontroli?
